poniedziałek, 30 września 2013

#1 Co z tą szkołą?



Postanowiłam przygotować dla Was serię posty o szkole, ale nie będę pokazywać moich zeszytów ani nic w tym stylu. Jako że chodzę już do 1 liceum, mam wyrobione zdanie na temat obecnej sytuacji w szkole, o którym chcę opowiedzieć. Nie uważacie, że polska szkoła nie jest dopracowana (tak delikatnie mówiąc). Najważniejsze są różne egzaminy, a nie uczniowie. Uczymy się rzeczy, z których połowa się nie przyda. Dorośli (w sensie ci, którzy skończyli szkołę już jakiś czas temu) mówią, że darmowa szkoła to cenny dar. Oczywiście ja się z tym zgadzam, bo nie każdy ma do niej dostęp. Jednak w szkole stawia się na nudną teorię.  Często nauczyciel dyktuje notatkę, a my mamy się jej po prostu nauczyć. Taka nauka nie przynosi skutków, bo uczymy się na test czy odpowiedź, a później ta wiedza się ulatnia i nie wiele z niej zostaje. Lepiej jak uczniowie dochodzą sami do danych wniosków, oczywiście z pomocą nauczyciela. Dla dyrektorów ważne są wyniki egzaminów gimnazjalnych  czy matur. Ja wiem, że to ważne testy, a szczególnie matura, ale to szkoła wywiera na nas presję przez co bardziej się stresujemy. Szkoła powinna rozwijać kreatywność wszystkich uczniów, powinna przygotowywać nas do życia.
Mam nadzieję, że spodobają się Wam takie posty. ;) Dzisiaj czeka mnie wieczór z angielskim, ale na razie oglądam "Pułapki umysłu", bardzo fajny program.

Co Wy myślicie o szkole? Jestem bardzo ciekawa Waszej opinii.



"Forever yours"

6 komentarzy:

  1. bo wiesz, to jest trochę tak, że się nie chce i uczniom i nauczycielom...że się uczniom nie chce to ja się akurat nie dziwię, bo u nas w kraju nawet jak jesteś super wyuczony i masz super wyniki, a potem idziesz na studia i zdobywasz tytuł magistra, to ostatecznie kończysz jako bezrobotny z wyższym wykształceniem:( wniosek z tego taki -"to po co się uczyć?". Natomiast nauczycielom się nie chce, bo gonią ich terminy, muszą przerobić tematy które mają w planach i są obowiązkowe, żeby uczniowie wiedzieli wszystko, a nie potem na maturze czytali pytania, których nie przerabiali w szkole...tym samym ten brak czasu i presja żeby zdążyć wszystko przerobić, zabija kreatywność i chęć żeby cokolwiek nowego wprowadzać...no ale to reformy potrzebuje cała edukacja:) ale się rozpisałam:p

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie będę tu kogokolwiek krytykować, ale radzę Ci zastanowić się dokładnie nad tym co napiszę ;) Moim zdaniem to jest ciąg przyczynowo - skutkowy, zaczyna się on od ludzi, którzy wymyślają podstawę programową, potem są nauczyciele, którzy nie są w stanie się z nią wyrobić, bo mają za mało godzin, a do tego dochodzą uczniowie, którzy wolą się całą lekcję obijać, niż się uczyć. Do tego wszystkiego narzekają, że mają dużo nauki, a lekcje są nudne. I ja tu nie jestem wyjątkiem, bo też miałam wiele pretensji co do szkoły i jej metod nauczania, nie słuchałam kiedy nauczyciele mówili do nas, że notatki, które nam dyktują to jest nic w porównaniu do tego co będzie na studiach. Wszyscy się wściekali kiedy jednego dnia były dwie kartkówki z trzech ostatnich lekcji, bo niby kiedy się do nich przyszykować, jak tyle zadają (?)
    Teraz z czystym sumieniem jako studentka stwierdzam, że to co się dzieje w liceum to jest lekkie przygotowanie do dalszej edukacji, która jest o wiele cięższa niż się komukolwiek wydaję.
    Pozdrawiam i mam nadzieję skłonić Cię oraz inne licealistki do refleksji ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa notatka. ;) Sama chodzę do pierwszej liceum. Nie jest łatwo. Dużo notatek do pisania. :) Jednak myślałam, że będzie gorzej. ;))) Na razie nie mam na co narzekać, ew. tylko to, że cały czas nauczyciele powtarzają: "a to przyda się do matury, to też i to też". Takie życie licealistów. :)) I po części zgadzam się z Twoim zdaniem. :)

    http://littlesmiiile.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Hah jak dla mnie szkoła jest niepotrzebna;D

    OdpowiedzUsuń
  5. ciekawie piszesz, miło się czyta =)
    wpadniesz, skomentujesz, zaobserwujesz (ja na 99% się zrewanżuję, proszę to dla mnie ważne =))
    http://tiffani426.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. a ja się z tobą zgadzam, pamiętam mój strach przed maturą, była ona dla mnie bez sensowna, bo wybierałam się na kierunek studiów nie powiązany z żadnym z tych przedmiotów i żeby się na niego dostać musiałam zdać egzamin wstępny, ale mimo to trzeba zdawać tą bez sensowną maturę, tak naprawdę do niczego mi nie potrzebną

    OdpowiedzUsuń