Od producenta:
Skład:
Lubię próbować nowe rzeczy, ale to jest mój numer jeden
wśród produktów do ust. Balsam ma zbitą konsystencję, jak jest zimno to staje
się bardziej twardy i analogicznie przy większych temperaturach mięknie, mimo
tego rozprowadzenie go na ustach nie stanowi żadnego problemu. Jego kolor jest
taki sam jak świeca robiona z naturalnego wosku pszczelego (co nie jest zaskoczeniem patrząc na skład), ale oczywiście na
ustach jest bezbarwny. Jeśli chodzi o zapach to bardzo go lubię. Za nic nie
potrafię Wam go opisać, ale jest delikatny, słodkawy, a po nałożeniu na usta szybko
się ulatnia, co dla mnie jest plusem. Teraz czas na
najważniejsze, czyli działanie. Sprawdza się świetnie, usta są nawilżone i
wygładzone. Jak na balsam to produkt dość długo zostaje na ustach, co jest
dodatkową zaletą i sprawia, że jest on bardzo wydajny, Jedną rzeczą, do której
mogę się przyczepić to opakowanie, bo nie lubię słoiczków. Chociaż w tym
przypadku mogę zrobić wyjątek. Wiem, że dostępna jest wersja w sztyfcie, ale
różni się składem od tej i nie jestem pewna czy jej działanie będzie takie
samo. Na razie pozostanę przy słoiczku. Za 4,7 g płacimy ok. 10 zł. ;)
"Hello"